środa, 11 listopada 2009

a Polska, to co właściwie?

"II Rzeczpospolita była krajem z wieloma problemami, ale stworzyła COP, zbudowała Gdynię. Przez ostatnie 20 lat budowali w Polsce głównie inwestorzy zagraniczni, a my raczej pozbywaliśmy się tego, co odziedziczyliśmy. Po co nam jednak sukces Polski? Czyż nie jest rozsądniej i nowocześniej skupić się na sobie, zająć się własną karierą, pracować na swój własny sukces? Ostatecznie służyć to będzie wszystkim, przyczyniać się będzie także do sukcesu Polski i Polaków. Sukces i prestiż narodu liczą się jednak w świecie i wpływają na nasz własny status jako jednostek. Gdy stoi za nami silny, poważany kraj, jego kultura, gospodarka, skuteczna polityka, silniejsza jest nasza pozycja indywidualna. Sukces zbiorowy nie jest tym samym co sukces jednostki, lecz bywa jej nieodzownym warunkiem. Pewnych sukcesów indywidualnych nie można uzyskać bez odpowiedniego kontekstu, bez sukcesu kraju czy narodu. Nie można być wielkim uczonym bez książek i laboratoriów, Szopenem bez fortepianu, twórczym, efektywnym przedsiębiorcą w skorumpowanym systemie gospodarczym."...
"...rozwój kapitalizmu był możliwy dzięki takim motywom jak duma narodowa i chęć wygrania konkurencji z innymi. Kapitał ma narodowość, nawet w erze globalizacji, a własność to władza i możliwość kontroli. Nie jest więc obojętne, do kogo należą nasze fabryki, media czy ziemia. Stwierdzenie tego faktu nie jest w żadnym razie równoznaczne z opowiedzeniem się za gospodarką autarkiczną, zamkniętą dla kapitału zagranicznego, ksenofobiczną. Dzisiaj, w dobie kryzysu, widać jednak wyraźnie, jak istotna jest rola państwa i że w trudnych sytuacjach sięgają one nawet po tak wydawałoby się anachroniczne i niedopuszczalne środki jak nacjonalizacja." ...
"Kanclerz Niemiec potrafi powiedzieć, że Volkswagen to Niemcy, polski premier musiałby się rozejrzeć za podobną firmą - i by jej nie znalazł. Bez sukcesu zbiorowego zawsze pozostaniemy w roli kogoś zdanego na łaskę i niełaskę innych. Elity II Rzeczypospolitej były tego w pełni świadome. Polska może odnieść sukces jako kraj w najbliższych 20 latach, jeśli umiejętnie połączy nowoczesność z tradycją, aspiracje jednostek z interesem ogółu, kontrolną funkcję państwa z wolną gospodarką. Oczywiście nie da się osiągnąć sukcesu zbiorowego bez sukcesów jednostek. Ale sukces jednostek nie oznacza jeszcze sukcesu zbiorowego. Czasami bywa osiągany kosztem zbiorowości. Tak niestety działo się często po 1989 roku. A tylko zbiorowy sukces Polski pozwoli naszym dzieciom i wnukom na odniesienie sukcesu indywidualnego, tak by rzeczywiście mogli zmierzyć się z najlepszymi. Dzisiaj nie trzeba uwalniać Polaków od Polski, lecz przypominać im, że jest ona niezbywalną wartością i warunkiem ich pomyślnego życia."
__________________________________________________________
Polska The Times : Prof. Krasnodębski: "Nie będzie Polaków bez Polski"
Nie mnie to komentować, ale i ja tak właśnie myślę. Bez sukcesu zbiorowego, choć z sukcesem jednostek jesteśmy tylko postkolonialną republiką bananową z premierem, który chce być prezydentem, żeby już nigdy nic nie robić. Dożywotnio.


Brak komentarzy: